Największy błąd kandydatów na rozmowie rekrutacyjnej, który widzę od lat?
Próbują odpowiadać idealnie.
Zamiast prowadzić rozmowę.
Wiele osób wchodzi na spotkanie z rekruterem w trybie „egzaminu”.
Słyszą pytanie i natychmiast zaczynają się tłumaczyć, uzasadniać, przekonywać.
Problem polega na tym, że w tym momencie oddają kontrolę nad rozmową.
Erystyka w komunikacji – skąd bierze się ten mechanizm?
W filozofii komunikacji istnieje pojęcie opisane przez Arthur Schopenhauer – erystyka.
To sztuka prowadzenia sporu lub dyskusji w taki sposób, aby utrzymać wpływ na kierunek rozmowy.
W praktyce biznesowej sprowadza się to do jednej zasady:
kto zadaje pytania – prowadzi rozmowę.
Dlatego doświadczeni profesjonaliści reagują inaczej niż większość kandydatów.

Klasyczne pytanie rekrutacyjne
Wyobraźmy sobie klasyczne pytanie rekrutacyjne:
„Dlaczego mielibyśmy zatrudnić właśnie Pana/Panią?”
Najczęściej słyszymy wtedy zestaw bezpiecznych odpowiedzi:
- ambicja
- pracowitość
- zaangażowanie
- szybka nauka
Problem w tym, że takie odpowiedzi nie wnoszą nic nowego do rozmowy.
Zmiana perspektywy w rozmowie
Znacznie ciekawsza jest zmiana perspektywy.
Zamiast natychmiastowej autoprezentacji można powiedzieć:
„Żeby odpowiedzieć sensownie na to pytanie, potrzebuję lepiej zrozumieć jedną rzecz.
Jaki rezultat chcą Państwo zobaczyć dzięki tej roli w pierwszych miesiącach współpracy?”
I nagle rozmowa zmienia charakter.
Nie chodzi już o to, czy kandydat „dobrze się sprzeda”.
Chodzi o to, czy potrafi zrozumieć problem i myśleć w kategoriach rozwiązania.
Moment zmiany pozycji w rozmowie
Właśnie w tym momencie zmienia się pozycja w rozmowie.
Z osoby, która stara się wypaść dobrze.
W osobę, która analizuje sytuację i prowadzi dialog.
W biznesie obowiązuje prosta zasada:
kto odpowiada – reaguje.
kto pyta – prowadzi.
Rozmowa rekrutacyjna to nie egzamin
Rozmowa rekrutacyjna to w gruncie rzeczy nie egzamin.
To rozmowa o tym, czyje myślenie lepiej rozwiąże konkretny problem organizacji.
