Mówią: „Gratuluję! Awansowałaś/eś!”.

A Ty się uśmiechasz, choć w środku… coś Cię ściska. Bo to wcale nie jest ten moment, który chciałaś/eś świętować. Nie dlatego, że nie jesteś wdzięczna/y.
Ale dlatego, że wiesz: to nie jest Twój kierunek.

W świecie zawodowym często mylimy ruch z rozwojem. Mylimy zmianę tytułu z dojrzewaniem.
A przecież prawdziwy rozwój bywa cichy. Niewidoczny na LinkedInie.
Nie zawsze mierzy się słupkiem na wykresie, czy słowem „manager” w stopce maila.

Kiedy awans boli bardziej niż zwolnienie

Są awanse, które odcinają nas od tego, co nas zasilało. Byliśmy blisko ludzi – teraz siedzimy w salach do raportowania.
Tworzyliśmy – teraz tylko kontrolujemy. Decydowaliśmy o swojej pracy – teraz realizujemy cudze KPI.

Brzmi znajomo?

Nie każdy awans to krok w stronę siebie.
Czasem to krok w stronę tego, kim mamy być dla innych.
A nie kim chcemy być dla siebie.

Zmiana? Tak. Ale nie każda

Zmiana pracy nie zawsze oznacza, że coś naprawiasz.
Czasem zmieniasz tylko scenerię – ale zabierasz te same pytania, te same wzorce,
te same przemilczenia.

Prawdziwa zmiana zaczyna się wtedy, gdy zatrzymujesz się i zadajesz sobie jedno ważne pytanie:

Czy ja siebie w tym wszystkim jeszcze słyszę?

Praca z sensem to nie stanowisko

To nie jest tekst przeciwko awansom. To nie jest zniechęta do zmiany pracy.

To zaproszenie.
Do tego, żeby każdą zawodową decyzję przesiać przez filtr sensu.
Żeby sprawdzać:

  • Czy chcę tu zostać dłużej niż tylko do piątku?
  • Czy to mi służy?
  • Czy to mnie buduje?

Psychologia w praktyce mówi jasno:

Nasza motywacja, zaangażowanie i dobrostan zawodowy rosną, gdy mamy poczucie wpływu, sensu i spójności z własnymi wartościami.
Nie wtedy, gdy awansujemy – tylko wtedy, gdy rośniemy naprawdę.

A Ty?

  • Czy przeżyłaś/eś kiedyś awans, który Cię oddalił od siebie?
  • A może zmieniłaś/eś pracę i… zabrałaś/eś w nowe miejsce te same rozczarowania?

Napisz. Podziel się. Zatrzymaj.
To właśnie takie momenty otwierają najważniejsze rozmowy – z samym sobą.

Podobne wpisy